7 LETNI POIROT PILNIE SZUKA DOŚWIADCZONEGO DOMU, KTÓRY POŚWIĘCI MU CZAS I UWAGĘ

Poniżej opis aktualnej rodziny psiaka 👇👇👇
Przygoda z Poirotem zaczęła się w 2014 roku. Przywieziony z oficjalnej hodowli szczeniak był oczkiem w głowie swoich właścicieli, którzy spędzali z nim każdą wolną chwilę. Energiczny i uparty szczeniak wymagał wiele uwagi. Przeszedł szkolenie dla młodych piesków, sporo spędzał czasu na dworze (biegał z właścicielką trasy po 5km kilka razy w tygodniu) a także na zabawach (aportował, bawił się szarpakiem). Niestety sielanka nie trwała długo, gdyż na koniec 2015 roku właściciele postanowili się rozejść. Żadne z nich nie potrafiło pożegnać się z psem, więc ten przez kolejne dwa lata wędrował. Głównie spędzał czas u właściciela, gdyż ten miał dom z ogrodem. Po drodze z braku biegającej właścicielki pies przytył do ponad 20kg, a dodatkowo pojawił się problem z lękiem przed zostawaniem samemu w domu.
W 2017 właścicielka dostała informację o dziwnych atakach u psa, objawiających się paraliżem łap przednich i drgawkami (aż do utraty przytomności). Poirot wylądował na pełnej diagnostyce, która dopiero po wielu godzinach spędzonych w internecie i na Youtubie wskazała przyczynę ataków: zwapnienie krążka międzykregowego w odcinku szyjnym (co potwierdziło RTG). Pies jeszcze chwilę wędrował między właścicielami, ale już wtedy wdrożono cały zestaw działań leczniczych: schudł do 14kg, dostał zakaz schodów i ruchu w pionie (zakaz skakania!), a także przeszedł z obroży na szelki (by nie obciążać karku). Całość wraz z leczeniem niesterydowym przyniosła radosny efekt: choroba została zaleczona. Na koniec Poirot dostał zastrzyk z blokadą w kark i zalecenie: byle nie przytył i nie skakał, a może tak jeszcze długo pożyć.
Od połowy 2018 Poirot był już głównie u właścicielki, gdyż ta mimo 2 pokojowego mieszkania w bloku stwierdziła, że zajmie się jego ruchem i zdrowiem. Choroba nie wracała, ale wyszło wiele innych problemów. Pies nie potrafił zostawać sam w domu – więc był brany do pracy i na wszystkie inne wyjścia. Ładował się również do łóżka i na kanapę, a także kradł wszystko z ziemi i jadł każdą rzecz do której się dorwał. Dodatkowo pojawiła się agresja na spacerach w stosunku do innych psów. Na scenę wkroczyli behawioryści. Po kolei pies oduczył się spania z właścicielami i na kanapach/fotelach. Miska spowalniająca pomogła uspokoić emocje podczas posiłków. Komendy siad i czekaj zaczęły przynosić skutek (mimo nadal widocznego upartego charakteru psa). Właścicielka zapoznała psa z nowym partnerem i Poirot został z nimi na stałe. Oboje starali się konsekwentnie stosować do zaleceń behawiorystów, dostarczali psu mat węchowych, konga na rozładowanie emocji lizaniem, długich spacerów i zabaw węchowych. Po drodze jednak pojawiło się dziecko, a pies poza agresją w stosunku do innych zwierząt na dworze zaczął przejawiać ją także do właściciela (dziecko szybko zaakceptował). Doszło do kilku pogryzień nowego Pana (przy próbie zabrania psu rzeczy, której nie powinien zjeść, przy nie pozwoleniu mu na wejście do pomieszczenia, przy próbie złapania po zerwaniu się ze smyczy). Pojawił się strach, czy pies rzuci się na dziecko. Agresja na dworze eskalowała ze szczekania i ciągnięcia do rzucania się na inne zwierzęta. Zaczął także kraść i zjadać skarpety oraz inne przedmioty, które jedzeniem nie są (na szczęście usg pokazało że każdy wydalił). Poirot trafił na szkolenie do osoby, która szkoli psy policyjne. Po ponad miesiącu treningu nauczył się chodzić na luźnej smyczy i reagować na komendę „FE”, gdy próbuje próbował coś zjeść na dworze z ziemi. Nauczył się także korzystania z klatki kennellowej i zostawał w niej podczas wyjść z domu. Z szelek musiał przejść na obrożę (jednak w przypadku, gdy na niej ciągnie stwarza ona zagrożenie dla karku i choroby krążka, dlatego spacery i stała kontrola chodzenia na luźnej smyczy są BARDZO istotne). Lęk przed samotnością jednak nadal pozostał i objawiał się piszczeniem.
I gdy już wszystko wydawało się iść w dobrą stronę, posypało się przy przeprowadzce. Po przeniesieniu do nowego domu z ogrodem pies całkowicie się w nim nie odnalazł. Wrócił do starych zachowań. Stale piszczy, stale kradnie i wymaga uwagi. Nie rozładowuje emocji, które stale w nim buzują, a właściciele nie mają do niego zaufania przez te kilka epizodów z agresją. Hierarchia między Poirotem i właścicielami została zachwiana i wszyscy są już tym po tych kilku latach zmęczeni. Szkoleniowiec po rozmowie z właścicielami i spotkaniu z psem potwierdził, że należy mu zmienić dom, ponieważ aktualni właściciele nie mogą poświęcić Poirotowi tyle uwagi, ile on wymaga a dodatkowo pies wyczuwa, że się go obawiają. Dodatkowym problemem jest piszczenie i stała potrzeba by ktoś z nim był (a to przy dziecku jest logistycznie niemożliwe). Właściciele krzyczą, pies szczeka, a dziecko płacze. Nikt tutaj nie stwarza nikomu dobrych warunków do życia stąd potrzeba znalezienia Pirotowi lepszego miejsca.
___
Pies znajduje się w okolicach Poznania. Piorot ma 7 lat. Jest kupiony w oficjalnej hodowli wpisanej do związku kynologicznego. Na stałe jest na diecie gotowany ryż + puszki RAFI z firmy Dolina Noteci+ tabletki z witaminami i marchewki. Poirot ma całą książeczkę zdrowia i pełen zapis choroby, który udostępnimy. Są też zapasowe tabletki przeciwbólowe w przypadku ataku paraliżu. Szanse na pomoc i wyleczenie przy pomocy operacji są 50%, gdyż nie zawsze usunięcie zwapniałego krążka pomaga, dodatkowo pies może umrzeć na stole, a po samej operacji wymaga ponad 6 miesięcy intensywnej obciążającej organizm rehabilitacji. Pies jest wykastrowany, zaszczepiony. 08.02 miał ścięte pazury, był wyczesany i miał wyczyszczone uszy. Raz na miesiąc wymaga odtykania gruczołów przyodbytniczych bo czasami ich samoistnie nie opróżnia. Zęby są w dobrym stanie (mają lekki kamień). Nie zaleca się czyszczenia psu zębów pod narkozą, gdyż ten łapie bezdechy (podczas kastracji musiał być intubowany bo przestał oddychać). Psu zdarza się chrząkać (weterynarz stwierdził lekko za długi języczek w przełyku) – nie jest to choroba. Zwierzak nie ma żadnych innych stwierdzonych chorób. Był zawsze kochany i zadbany.
Powinien mieć dom: bez schodów! Dzieci toleruje. Zwierzęta w domu także nigdy nie były problemem. Toleruje inne psy na spacerach, aczkolwiek zdarza mu się nadal szczekać. Nie załatwia się w domu (chyba że przeziębi pęcherz). Kradnie wszystko z blatów, śmieci, chusteczki, pieluchy, majtki i skarpety (po komendzie FE zazwyczaj wypuszcza z pyska). Uwielbia długie spacery i dobrze się z nim biega. Wymaga wielu zabaw węchowych, ale równocześnie nie może przytyć (musi być w okolicach 13-15kg nie więcej). Powinien mieć właściciela konsekwentnego, znającego rasę i takiego, który wyrobi sobie u niego pozycję na stałe i nie odpuści. Poirot testuje. Jednego dnia potrafi być jak pod linijkę, a drugiego ukraść i starać się zjeść okulary lub zerwać ze smyczy i z zębami ruszyć na innego psa. Nie wolno go puszczać luzem bo ucieka. Jest zachipowany na nieaktualny adres poprzedniego właściciela.
Kontakt w sprawie adopcji – 508 693 553 (Majka) lub poprzez FB SOS Beagle.
Poirota można poznać, zabrać na spacer, porozmawiać z jego właścicielami (psiak aktualnie przebywa w okolicach Poznania).
Wskazany dom z ogrodem, bez schodów, chętnie z drugim psem. Wierzymy, że na Poirota czeka gdzieś świadomy dom, który poświęci mu czas i uwagę, której bardzo potrzebuje ❤ 🙏
Psiak będzie też idealnym kompanem do uprawiania sportów (bieganie, jazda na rowerze, wycieczki górskie), uwielbia aktywność fizyczną.